E-commerce w Chinach: w starciu z serwisem Tmall większość detalistów jest bez szans

Cincico, firma konsultingowa pomagająca przedsiębiorcom odnaleźć się na chińskim rynku, opublikowała na swoim blogu interesującą analizę szans wejścia na chiński rynek przez zagranicznych detalistów internetowych. Sugeruje ona, że firmy powinny stosować jak najbardziej zdywersyfikowany model sprzedaży, nie tylko otwierając własne sklepy internetowe, ale też korzystając z platformy online Tmall, należącej do chińskiego giganta e-commerce, Alibaba.

Tmall dominuje na chińskim rynku e-sprzedaży – posiada w nim aż 47% udziałów. Platforma posiada 180 milionów stałych klientów, a dziennie może pochwalić się 40 milionami odwiedzin. Otworzenie sklepu na platformie ma jednak swoje minusy. Tmall niejako blokuje sprzedawców, dając im bardzo małe pole manewru i blokując linki wychodzące, prowadzące do witryny marki. Konsekwencje nieumieszczenia swojej marki na Tmall są jednak jeszcze gorsze: lokalne marki podrabiające produkty znanych producentów momentalnie wykorzystują taką lukę, oferując swoje wyroby i kradnąc w ten sposób potencjalnych klientów.

Jako przykład firm, które padły ofiara takiego oszustwa, artykuł podaje marki H&M i Zara. We wrześniu 2012 Inditex wystartował ze sklepem online Zara w Chinach, jednak zrezygnował z promowania marki na Tmall. Wskutek tego, klienci szukający hiszpańskiego producenta odzieży na Tmall, zamiast produktów Zara znajdą markę o podobnie brzmiącej nazwie – Zara Kara. Jest to lokalna marka nie tylko wykorzystująca część nazwy Zara, ale też jej charakterystyczny design graficzny. Zara Kara produkuje oczywiście ubrania zbliżone wyglądem do tych oferowanych przez oryginalną markę. Ponieważ ze względu na brak stacjonarnych salonów sprzedaży Zara nie zdążyła jeszcze zaistnieć na chińskim rynku, klienci mogą mieć problem z odróżnieniem oryginałów od podróbek, padając ofiarą oszustwa. Podobnie wygląda sprawa z H&M. Szwedzki producent odzieży również nie zdecydował się na skorzystanie z usług Tmall, więc zamiast jego produktów na platformie można znaleźć marki takie jak HM6, HM8 i tym podobne.

Concico wylicza także inne trudności, z którymi muszą mierzyć się przedsiębiorcy zaczynający swoją przygodę z chińskim rynkiem. Jednym z nich są wewnętrzne rozgrywki pomiędzy gigantami chińskiego rynku e-commerce. Firmy powinny być świadome, że wyświetlanie wyników z Tmall jest całkowicie zablokowane przez wyszukiwarkę Baidu, chiński odpowiednik Google. Alibaba próbuje zaradzić temu problemowi, rozwijając we współpracy z Quihoo nową markę, eTao, która ma aspiracje zostać drugą największą wyszukiwarką online w Chinach.

Media społecznościowe także odgrywają dużą rolę na chińskim rynku. Na platformach Alibaby można na przykład liczyć na duży ruch generowany przez użytkowników Sina Weibo, którzy mogą używać swoich kont społecznościowych do logowania. Można z kolei zapomnieć o użytkownikach WeChat firmy Tencent, która całkowicie blokuje Tmall. Podsumowując wszystkie te okoliczności, Concico rekomenduje jak najbardziej wielokanałowe podejście do chińskiego rynku, wskazując na konieczność dywersyfikacji kanałów sprzedaży na różnych dostępnych platformach.

Tagi:

Reklama

SCF 2017 Spring