Odzieżowi detaliści szukają nowych rozwiązań by zmniejszyć poziom zwrotów

zwroty towarów kupionych online

Według badań rynku, w ubiegłym roku 45% Brytyjczyków i 41% Niemców kupiło ubrania w sklepach internetowych. Artykuły odzieżowe są najpopularniejszą kategorią produktów kupowanych online. Niestety prawie połowa ubrań jest odsyłana do sklepów – głównie z powodu źle dobranego rozmiaru.

Według Nicka Robertsona, prezesa ASOS, cytowanego przez agencję Reuters jednoprocentowy spadek w zwrotach towarów oznaczałby dla jego firmy oszczędność rzędu 10 milionów funtów. Ten problem nie może być jednak rozwiązany przez obciążenie klienta dodatkowymi kosztami za zwrot towaru. Sprzedawcy twierdzą, że nie pozbędą się w ten sposób problemu towarów uszkodzonych podczas dostawy, kosztów magazynowania, ani dodatkowych kosztów wysyłki. Dodatkowo, rosnące niezadowolenie klientów jeszcze bardziej pogorszyłoby sytuację.

Świadomi powyższych problemów, przedsiębiorcy szukają alternatywnych sposobów na rozwiązanie problemu nadmiernych zwrotów towaru. „Jeśli klient nie musi zwracać zamówionego towaru, to automatycznie jest to dla niego lepsze doświadczenie” – powiedział Robertson agencji Reuters. Dodał, że przeciętnie około 30% towarów jest zwracanych do ASOS.

Brytyjska firma Fits.me twierdzi, że znalazła rozwiązanie tego problemu. Fits.me specjalizuje się w oprogramowaniu służącym do wirtualnego przymierzania ubrań. Według przedstawicieli firmy, 80% ubrań kupowanych w sklepach stacjonarnych jest najpierw przymierzane przez klienta. Technologia opracowana przez Fits.me pozwala na wirtualne przymierzenie wybranych artykułów, wykorzystując trzy różne modele budowy ciała. Według ankiety przeprowadzonej przez firmę na rynku niemieckim, 45% kupujących rezygnuje z zakupu odzieży, jeżeli ma wątpliwości co do właściwego rozmiaru.

„Ryzyko związanie z kupowaniem ubrań online jest bardzo duże, ponieważ nie ma standaryzacji rozmiarów” – twierdzi Heikki Haldre, współzałożycielka Fits.me. Dodaje też, że klient, który zazwyczaj nosi rozmiar „M” nie zawsze wybierze taki sam rozmiar kupując online – zrobi tak jedynie około jednej trzeciej kupujących.

UPCload, niemiecka firma o podobnym profilu działalności, musiała porzucić swoją koncepcję na oprogramowanie umożliwiające wirtualne przymierzanie ubrań przy pomocy kamerki internetowej. Jedynie 15% klientów było skłonnych do skorzystania z takiego rozwiązania, więc firma musiała wymyślić zupełnie nowa propozycję. „Kiedy kupujemy towary w sieci, stawiamy w pierwszym rzędzie na szybkość i wygodę. Większość z nas nie przykłada do tego procesu większej wagi” – twierdzi Asaf Moses, współzałożyciel UPCload. Firma opracowała alternatywny system, „best guess”. Klient wprowadza do niego swój wiek, wagę, płeć i wymiary, by następnie wybrać jeden z trzech typów budowy ciała zaproponowanych przez system. „Od kiedy wprowadziliśmy nowe rozwiązania, sprzedaż rośnie lawinowo” – powiedział Moses.

Rynek wydaje się być otwarty na nowe pomysły na wirtualne przymierzanie ubrań. Na przykład Niemiecka firma Mifitto stawia na trójwymiarowe modelowanie butów w celu dobrania najlepszego rozmiaru. Szwedzki Virtusize z kolei wymyślił system pozwalający porównywać rozmiary produktów oferowanych online z tymi, które klient już posiada. „Dużo łatwiej jest zmierzyć ubranie, niż faktycznie zmierzyć swój rozmiar” – powiedział Peder Strubert, współzałożyciel Virtusize. „Możemy ograniczyć zwroty wynikające ze złego dobrania rozmiaru aż o 50%. To bardzo istotne, ponieważ prawie połowa zwrotów wynika właśnie z niedobrania rozmiaru” – dodał Strubert.

 

Tagi:

Reklama

SCF 2017 Spring