Fokus: polski e-commerce nie może mieć kompleksów

O tym, co sprzedawcom może dać analityka internetowa oraz jaki potencjał ukrywa polski sektor technologiczny rozmawiamy z Arturem Kurasińskim, założycielem i CEO Fokus*, nowej polskiej platformy do analityki w czasie rzeczywistym.

Fokus polski e-commerce

Czym i dla kogo jest Fokus?

Fokus to platforma analityczna, która dostarcza na bieżąco ważne informacje, dostosowane do sposobu działania danego użytkownika. To może być freelancer, mała firma, ale też sprzedawca online. Informacje będą mówić użytkownikom o ich biznesie i co konkretnie w nim poprawić, żeby mieć np. lepszą konwersję.

Nasz pomysł jest diabelnie prosty. Jeżeli ktoś bardzo dobrze zna się na analityce, to nie będzie Fokusa lubił, bo będzie pokazywał dla niego zbyt proste rzeczy. My kierujemy go do osób, które analityki nie lubią, nigdy się nią nie posługiwały, bo nie są w stanie poświęcić wiele czasu na naukę tego typu narzędzi. Jesteśmy dla tych osób, które są świadome tego, że zaczynają mieć problemy i chcą poprawić swój biznes. Nie mają dużych środków finansowych, ale wiedzą, że w ich biznesie pomoc czasami na małym poziomie może zmienić ich poziom dochodowości.

Oprócz analityki użytkownicy będą więc mogli liczyć też na konsulting?

Tak, jesteśmy w stanie to zrobić. Oczywiście oferujemy go w pakietach, które są raczej dla dużych firm, dlatego, że ciężko byłaby nam to zrobić skalując ten biznes na poziomie małych i średnich firm. Opłaty będą tak przewidziane, żebyśmy mogli jako operator platformy zapewnić dużą liczbę usług z bardzo szerokiego wachlarza. Natomiast nie będziemy mogli zaproponować konsultanta dla każdego klienta.

Jak chcecie zdobyć przewagę konkurencyjną nad platformami, które obecnie obsługują sektor e-commerce? 

Narzędzia, które już są dostępne na rynku to narzędzia, które bardzo głęboko uderzają w analitykę, i pokazują pewne procesy. My nie wchodzimy świadomie w tego typu zagadnienia, my analizujemy problemy i badamy je pod kątem wynikających z tego konsekwencji.

Dla Polaków na pewno będziemy mieli konkurencyjne ceny. Będziemy zmieniali cennik w miarę wchodzenia na rynki zagraniczne, bo to jest naturalne, tam są inne możliwości zakupowe. Niemniej jednak chciałbym zobaczyć, jakiego typu koszyki czy apetyty zakupowe się pojawią. Firmy, z którymi obecnie prowadzimy rozmowy to np. duże firmy, które zajmują się sprzedażą.

Polskie firmy technologiczne obsługujące retailerów jeszcze raczkują, choć jest już parę głośnych sukcesów, jak np. Estimote. Jak wygląda zainteresowanie inwestorów polskimi startupami?

To jeszcze jest w fazie tworzenia i nie jestem zadowolony ze stanu na chwilę obecną, natomiast zmienia się to zdecydowanie. Mniej więcej na przestrzeni roku, dwóch, wzrosło zainteresowanie graczy, którzy mają środki na inwestowanie w ten sektor, dlatego, że oni widzą, iż można z tego zrobić duży biznes, że te firmy wychodzą poza granice, radzą sobie całkiem nieźle w Dolinie Krzemowej, w Europie. I to nie są już opowieści pt. „To my coś zrobimy i to wypali za 15 lat”, tylko „,Zrobimy coś dużego w ciągu roku, dwóch”.

Niestety, jest też taki problem, że zmobilizować musi się sama branża startup-owa, która czasem rzuca odrealnione pomysły. Oni muszą umieć odciąć te rzeczy, które są mało istotne, i znaleźć te pomysły, które są istotne w swojej skali, czyli nie robić usługi, która będzie finałowo dla 5 tys. osób, małych, lokalnych serwisów, tylko to musi być coś takiego, co spowoduje, że zainteresują się tym firmy na całym świecie. I wtedy jest to dobry pomysł na biznes, a nie na poziomie „No to może zróbmy coś na Polskę”.

To od razu, z punktu widzenia inwestora jest skazane na niepowodzenie i powoduje, że taki pomysł nawet z dofinansowaniem kilku milionów złotych będzie funkcjonował tak sobie. Będzie jakiś zysk, ale to będzie zysk na poziomie niewystarczającym, żeby z tego zrobić naprawdę duży, działający biznes, zadowalający inwestora i jego udziałowców. My od początku, mając już doświadczenie, chcieliśmy zdobyć finansowanie z myślą o wejściu na rynki zagraniczne.

Czy dla przedsiębiorców w branży technologicznej istnieją realne przeszkody do rozwijania międzynarodowego biznesu w Polsce?

Nasz problem polega na tym, że jeszcze nie dorobiliśmy się kategorii inwestorów, którzy pochodzą właśnie z takich startupów, którym się udało, i którzy wracają na rynek i mówią: OK, to my już wiemy jak to wygląda, już przeszliśmy całą tę drogę – zbudowaliśmy jakiś produkt i go sprzedaliśmy. W związku z czym my wam pomożemy zrobić to tak, jak to powinno być zrobione. My powiemy wam to z naszej perspektywy – osób trzydziestoparoletnich, a nie panów z wąsem po pięćdziesiątce, którzy mają dostęp do kasy, ale nie mają pojęcia o tym biznesie.

To się zmienia, przyśpiesza i mam nadzieję, że w ciągu dwóch, trzech lat będziemy mieli boom i w końcu pojawią się projekty polskie. One zresztą już się pojawiają: DICE+ i Patryk Strzelewicz, który sprzedaje swój produkt w sklepie Apple, a Samsung chce go na swoim sprzęcie. To są gigantyczne projekty, które powodują, że my jako Polacy naprawdę powinniśmy być z tego dumni. Bardziej dumni niż z produkcji mebli rattanowych, czy sprzedaży jabłek. OK, może na równi z autobusami Solaris. Ale o tym się nie mówi mainstreamowo, a powinno, bo ci ludzie się wybiją. Polska w niczym nie odbiega od Doliny Krzemowej, jest nawet lepsza. Absolutnie nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy właśnie tu zbudowali następny produkt, który będzie przełomowy.

*Fokus gromadzi informacje z wielu źródeł (serwisów www, aplikacji klasy CRM czy dowolnego oprogramowania czy urządzenia, które ma API) i dokonuje ich błyskawicznej analizy w czasie rzeczywistym.

Tagi:

Reklama

SCF 2017 Spring

One Response