Słowem wstępu chciałbym zaznaczyć, że to mój pierwszy wpis na blogu stąd witam wszystkich i dziękuję za poświęcony czas. SEO jest mi bliskie od przeszło 12 lat stąd sporo już widziałem, a jeszcze nie jedno zobaczę. Nie oczekujcie pięknych i dopieszczanych artykułów, infografik, super poprawnej stylistyki i interpunkcji. Wiele osób prowadzi swoje blogi dbając o każdy najdrobniejszy szczegół, mój będzie bardziej na na luzie. Niekiedy wpadnie tu coś konkretnego, a niekiedy coś bardziej satyrycznego. Jest spora szansa, że padnie serwer, coś się nie załaduje, nie wyświetli jak trzeba. Strona i blog powstały w zaledwie 2 dni i jeśli odnajdzie stałych bywalców, doczeka się kolejnych wpisów i przebudowy.

Wracając jednak do tematu.

By zadziałać na wyobraźnię przyszłych SEOwców, opowiem anegdotę.

Wyobraź sobie, że stoisz na drodze i czekasz na środek transportu, który dowiezie Cię do celu. Wyciągasz aplikację, która pokazuje Ci cenę, czas podróży, kierowcę i spodziewane przybycie – zamawiasz. Po 5 minutach zza horyzontu pojawia się koń zaprzęgnięty do wozu, na którym siedzi 100 osób. Wóz trzeszczy od obciążenia, a koń ledwie daje radę. U normalnego człowieka pojawi się obawa czy w ogóle wsiadać do tego wynalazku. Pewnie kierowca ma jeszcze ze 3 promile we krwi. Jak wsiądziesz, to albo załamie się wóz, a jeśli nie to koń padnie, a za bilet i tak zapłacisz. Jedynym ratunkiem jest dodatkowy koń albo wyrzucenie z wozu połowy ludzi. Niestety ludzie wysiadać nie chcą, a kolejni stoją na przystankach dalej. Konia w okolicy nie ma bo kto sprzeda woźnicy drugiego na zmarnowanie? Osobiście wolę poczekać na kolejny powóz z 4 końmi i 10 osobami na pokładzie. Nawet pomimo tego, że będzie to za tydzień, a konie i woźnica będą młode.

O co mi chodzi? Ano że…

  • Konie to referujące domeny,
  • Ludzie to linki
  • Wóz to struktura serwisu i kontent,
  • Aplikacja to nasze SEOwe narzędzia do analiz.

Piszę to dlatego, że zbyt wiele osób analizuje wszystko narzędziami, a zapomina o logicznym myśleniu, o czymś o czym narzędzia nam nie powiedzą.

Kiedyś to były czasy…teraz już nie ma?

Upłynęło już 3 lata od momentu, gdy osobiście postanowiłem się odciąć od wszelkich platform oferujących zakup artykułów sponsorowanych w WhitePress i LinkHouse. Niestety nie jest to łatwe, dlatego jeszcze rok temu zdarzało mi się coś dokupić, chociażby dla testów. Dziwię się jednak, że dopiero dziś w grupach SEO zaczyna się rozmowa na temat tego, czy linki z LH i WP są skuteczne.

Niewiele osób pamięta pierwszą w Polsce platformę pośredniczącą w kupowaniu publikacji w różnego typu serwisach regionalnych i branżowych jaką była NextContent (WhitePress nadrobiło funkcjonalnościami przez co NextContent padło, a LinkHouse zrobił im konkurencję. W sumie to jeszcze został ReachaBlogger konkurujący cenami). Jeśli jednak ktoś nie pamięta, to może zerknąć tutaj. Nowy portal powstał (jeśli dobrze pamiętam) na skutek wyeliminowania z rynku precli i SEO katalogów, następnie doszła aktualizacja Google Payday Loan, która miała blokować rasowy SPAM afiliacyjny (finanse, porno, viagrę, suple, itp.). Dostało się również zwykłym branżom. Pomysłów na topy było już coraz mniej, expirki i blasty profili z XRumera nie działały, wysypały się SWLe, dogorywały ostatnie zadbane i moderowane precle – ‎SEO is Dead!

Wtedy wchodzi NextContent, cały na biało, z cenami jak na tamte czasu z kosmosu! Publikacja w serwisie regionalnym kosztowała 100-500 zł. Jak żyć? Do tej pory szalały rumaki i giełdy punktów SWL po 11 zł za 1000 szt., SEO katalogi po 100 zł za 100 linków, itd. Koszty pozycjonowania poszybowały w górę nawet 5-10 krotnie. Mimo to nadal spora grupa osób katalogowała, preclowała, rumakowała, używała SWLi. Zaczęły padać te same stwierdzenia – czy aby na pewno to działa? Przechodząc na NextContent szybko można było dojść do wniosku, że lepiej umieścić jeden link z mocnej domeny za 500 zł, niż 100 słabych z katalogów.

Cykle koniunkturalne i SEOwe

W tamtym czasie zdałem sobie sprawę, że SEO posiada swego rodzaju cykle technologiczne. Czy to w sposobie linkowania, czy kontencie, układaniu i budowie architektury serwisu. W linkach są one nietypowe bo jeśli dopadną cię z dnia na dzień, to możesz mieć spory problem. Jeśli znajdziesz sposób SEOwania na początku takiego cyklu, masz przed sobą sporo czasu na zarabianie pieniędzy. Gdy inni nie mogą się podnieść po kryzysie, ty zaczynasz wyznaczać trendy.

Prawda jest taka, że linki będą mieć coraz mniejsza wartość, a górę wezmą czynniki behawioralne i kontent. Nie dziś i nie jutro, ale za 5-10 lat. Mając to z tyłu głowy, już dziś młodzież SEO, która wchodzi na rynek powinna o tym myśleć i być na to przygotowana. Udawanie, że problemu nie ma, nie sprawi, że problem sam zniknie.

Nie mając alternatywy dla WhitePress i Linkhouse – “kupowałbym”

I mówię to w 100% poważnie. Te linki działają (nie wszystkie) i jeszcze trochę podziałają. Nie zmienia to jednak faktu, że można znaleźć linki o większej mocy poza tymi platformami. Grunt to jednak znajomość parametrów domen i pewnych związków przyczynowo-skutkowych. W końcu kiedyś te linki klepały jak szatan! Sam NextContentem wybijałem topowe frazy finansowe i to na nich wybiły się największe porównywarki w 2013-2016 roku. Problem jednak jest taki, że artykuły kupione przeze mnie 7 lat temu, nadal wiszą w tych serwisach i nadal można w nich kupić kolejne publikacje.

Nie trudno się domyślić, że każda domena kryje w sobie pewną moc dla linków wychodzących, która zwykle zależy od:

  • ilości linków (IP) przychodzących do domeny,
  • jakość linków przychodzących,
  • ilości linków wychodzących z domeny,
  • kontentu z jakiego jest zbudowana,
  • struktury i budowy.

Jeśli w początkowej fazie domena ma 1000 referujących IP i 100 wychodzących linków, dobrej jakości treść i niewielką dobrze zorganizowaną strukturę, link z takiej domeny w 90% przypadków będzie miał duża moc. Jednak ten sam serwis po 7 latach może mieć już 1000 RefD i 10 000 linków wychodzących, o wiele słabszy kontent, który dostarczają głównie kupujący, roztrzaskaną strukturę wewnętrzną (w końcu kupując artykuł sponsorowany, nie podlinkujesz artykułu konkurencji w tej samej tematyce). O samych wskaźnikach (o manipulacjach nimi), które należy brać pod uwagę napisał Szymon Słowik i jak dla mnie nie ma sensu pisać o tym raz jeszcze.

Jakie linki z Whitepress i Linkhouse mogą działać?

Nie da się zrobić 100% poprawnej analizy jakości domen w systemach WP i LH. Nie da się porównać dwóch różnych domen linkowanych, bo dwóch takich samych nie znajdziemy. Zawsze znajdzie się taka co nie zadziała. Dodatkowo może nie zadziałać, przez wiele czynników technicznych niezauważalnych i leżących na stronie klienta.

Gdybym to jednak ja wybierał miejsca do linkowania, zrobiłbym to tak:

  • Liczna linków przychodzących do wychodzących w stosunku max 1:3 (czyli odpuszczam jeśli do domeny prowadzi 100 IP, a wychodzących ma już 301),
  • Domena posiada w dużej mierze naturalne linki z największych serwisów w Polsce lub w swojej branży,
  • Właściciel dostarcza własne treści wysokiej jakości,
  • Właściciel kontroluje przyjmowaną treść i zapobiega kanibalizacji (jeśli nie, zrobić musisz to samemu)
  • Domena linkuje kupowane wpisy ze strony głównej, kategorii, itp.
  • Właściciel domeny zwraca uwagę na dostarczaną treść i linkuje wpisy między sobą,
  • Właściciel szanuje swój serwis i daje zaporową cenę by wpisu nie mógł kupić każdy (link za rok nie powinien stracić swojej mocy),
  • Nie kupowałbym 2-go linku z innego serwisu na tym samym IP, wybrałbym lepszy.

Na co nie zwracałbym uwagi kupując linki w WhitePress i Linkhouse:

  • tematyczność domeny i kontentu (odniosę się do tego na końcu wpisu),
  • ruchu jaki posiada,
  • czy linki są dofollow czy nofollow,
  • parametry DR, TF, itp,

Jak sprawdzić czy linki działają bez testów?

  • Śledzić konkurencję wieloma narzędziami po dacie dodania publikacji i sprawdzać czy im “urosło”. Nie robić głupiego relinkowania bo ktoś 4 lata temu kupił tam link. Jego wartość może być już zerowa.
  • Wyłapać inne domeny, które były linkowane w artykułach sponsorowanych i sprawdzić czy się utrzymały, czy urosły, czy może spadły,
  • Sprawdzić czy artykuły same w sobie rankują w serpach (przed dodaniem wpisu zobaczyć czy nie nastąpi kanibalizacja. Może po dodaniu wpisu to konkurencja będzie w serpach? Warto zmienić tytuł?)

Cudów nie odkryłeś dziadek… no nie odkryłem, ale…

Dzięki temu można dojść do pewnych konkluzji

  1. Stare domeny w WhitePress czy Linkhouse są przeładowane linkami wychodzącymi.
  2. Ogrom treści niskiej jakości dostarczonej przez kupujących zepsuło strukturę (często napotykam serwis, gdzie np. znaleźć można 10 artykułów zatytułowanych “Czym jest chwilówka i jak ją otrzymać” – dosłownie. Powstaje pytanie, który artykuł jest tym najlepszym? Który Google uzna za dobry i lepiej potraktuje link, może ten sprzed 7 lat? A może to nie ma znaczenia?
  3. Lepiej wybierać mniej znane serwisy z mniejszą ilością linków. Nie wiem dlaczego tak wiele osób boi się publikacji za 40 zł. Przecież często są to domeny kupione na giełdzie i niekiedy mają 10 artykułów sponsorowanych i 100 referujących domen. Może dlatego, że nie mają ruchu i wysokiego DR, są nietematyczne? Znów irytująca tematyczność domen, wrrrr.
  4. Nawet jak dziś złapiesz link z młodego bloga za 40 zł, pewne jest to, że za 2 lata będzie tam już 1000 kolejnych wpisów i historia zatoczy koło.
  5. Może lepiej kupić 1 link na 2 miesiące za 4 tys. zł niż 10 linków po 200 zł dziś? (jak to miało miejsce 7 lat temu, gdy wszedł NextContent)
  6. Uderzyć do serwisów spoza platform i kupić coś na własną rękę, rzucić sponsoring?
  7. I wiele innych…

Czy linki z tematycznych serwisów działają lepiej?

Tutaj również utarło się wiele schematów i teorii jakoby linki z serwisów tematycznych klepały lepiej. Po kilku analizach, przemyśleniach i testach doszedłem do wniosku, że nie jest to prawdą! Osobiście wolałbym mieć linki ze stron rządowych niż z serwisów tematycznych. Jak wiemy, takie możliwości praktycznie nie istnieją.

Może warto zaznaczyć czym jest serwis tematyczny w moim rozumowaniu. Dla mnie takim serwisem jest np. serwis weranda.pl, elle.pl, murator.pl, dom.pl, ladnydom.pl, bankier.pl, money.pl, itd. (a nie przerobiona strona z gabinetu fryzjerskiego na serwis “Zdrowie i Uroda”) Czyli patrząc na ceny publikacji artykułów sponsorowanych oraz stosunek linków przychodzących do wychodzących, jakości treści – wszystkie stawiane powyżej tezy mają swoje uzasadnienie -> linki tam dodane będą klepać.

Czy serwisem tematycznym będzie postawienie bloga kosmetycznego po domenie zakładu fryzjerskiego?

To, że tak twierdzi właściciel, nie czyni go w moim mniemaniu serwisem tematycznym. Byłby to serwis tematyczny, gdyby był jedynie o rynku fryzjerskim, fryzurach, sprzęcie fryzjerskim, itd. Niestety klientów na artykuły w takiej niszy będzie max 20. Czyli koszty i obsługa nie pozwolą na nim zarobić i dokleja mu się łatkę tematyczną ogólną “Zdrowie i uroda”. No ale idąc dalej i patrząc na tezy stawiane wyżej, te linki nadal będą klepać bo to blog świeży, ma dobry profil RefD, nie ma w nim 1000 artykułów, jest w miarę dobre linkowanie wewnętrzne, itd.

Mówię to dlatego, że nie każdy zdaje sobie sprawę, że Google od około kilku lat przechowuje informacje o domenach i jej tematyce. O ile 7 lat temu można było wziąć domenę po szkole wyższej, postawić na niej kontent finansowy i wbić ja w TOPy, tak dziś jest to niemożliwe. Możemy tylko odbudować pierwotną tematykę i strukturę i dopiero wtedy wbijać ją w topy w tej zakrojonej branży. Niestety mało kiedy spadają domeny w finansach i branżach, gdzie da się sporo zarobić. Zwykle już mają obstawione opcje, a dostać je można za grube sianko na giełdach – pytanie czy warto.

Skąd twierdzenie, że tematyczność jest wpisana w domenę:

  • po odbudowie kontentu i struktury, serwis wraca na pozycje.
  • dodając domenę do GSC, często po nawet 3 latach oflajnu, w końcu dostaniemy błędy 404 jakoby brakowało nam podstron,
  • po wrzuceniu na wygasłą kilka lat temu domenę i wrzuceniu “503-ki” – Service temporarily unavailable, zaczynają wskakiwać pierwotne podstrony serwisu,

W końcu nie każda branża ma 500 tematycznych serwisów. Są takie, gdzie mamy do czynienia z 2 czy max. 4. Czyli tylko te linki będą klepać, a reszta jest fe?

Serwisem tematycznym na pewno już nie jest blog podróżniczy postawiony na domenie, która w nazwie miała “na rower”, a była sklepem z dętkami.

Idąc za logiką, lepszym wyjściem będzie, przywrócenie domenie wydmuszki sklepu z dętkami. Dopiero wtedy zakup tematycznej publikacji o tytule: Co zrobić gdy w czasie podróży rowerem pęknie nam dętka?

Wracając jeszcze jednak na chwilę co do działania i nie działania linków. Są pewne czynniki, które poruszę w przyszłości, a które sprawiają, że pomimo jebutnych linków i tak wszystko psu w doopę.

Jeśli dotarliście, aż tutaj, to jestem pod wrażeniem. Zawsze powtarzam, że nie mam daru tłumaczenia i wyjaśniania na pozór prostych rzeczy. Może to swojego rodzaju autyzm, gdzie wydaje mi się, że rozumiem wszystko, a słuchacze jednak nic 🙂

Dzięki temu wpisowi, odświeżyłem sobie wiele tematów w głowie, a wam być może dałem do myślenia. Denerwuje mnie to, że większość dyskusji toczy się na FB, gdzie treści są zakopywane, a wyszukanie ich jest ciężkie. Użytkownicy zaczynają toczyć spory personalne, wyciągając przy tym czyjeś taktyki i brudy. Spróbujmy przenieść dyskusję ponownie na blogi i fora! Może nie u mnie na blogu bo nie wiem czy komentarze działają 😀